„I śmiech niekiedy może być nauką”.

Posted by on 14 Grudzień, 2019

W dniu 05.12.2019 r. wraz z Dyrekcją, nauczycielami Publicznego Liceum Ogólnokształcącego Jezuitów im. św. Stanisława Kostki wybraliśmy się do krakowskiego Teatru Scena STU znajdującego się przy alei Zygmunta Krasińskiego na spektakl „Rewizor” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Spektakl trwał 2 godziny i 40 minut z jedną przerwą.
Słynna scena Teatru STU stała się cyrkiem, a mieszkańcy niewielkiego miasteczka zostali idealnie ucharakteryzowani na klaunów. Naczelnik miasta, którego grał Dariusz Gnatowski przypominał dobrze zbudowanego tresera (aktor znany z roli Boczka w serialu „Świat według Kiepskich”). Scenariusz powstał na podstawie przekładu, przygotowanego przez Tadeusza Nyczka, w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Konsultantem był iluzjonista Sławomir Piestrzeniewicz. Zapewne prezentacja scenicznej córki naczelnika – Marii, gdzie widoczna była tylko zawieszona w powietrzu jej głowa, to dzieło iluzjonisty. Do tej pory zastanawia mnie fakt, w jaki sposób zostało to zrobione. Niezmiennie aktualne pozostają opisane w sztuce sytuacje i zachowania, które w życiu codziennym możemy zaobserwować i szczerze się z nich śmiać, mając przy tym pełną świadomość, że to „z samych siebie się śmiejemy”. Reżyser wywrócił świat bohaterów do góry nogami. Umieścił ich w cyrkowej przestrzeni, pośród magii i czarów. Opisane przez Gogola sytuacje i zachowania ani trochę nie straciły na aktualności, bowiem i my sami oczami wyobraźni możemy stać się ich bohaterami i osobiście ich doświadczać. Krzysztof Jasiński do spektaklu zaangażował znakomitych aktorów, których samo pojawienie się na scenie gwarantuje, że spektakl będzie przedstawiony w taki sposób, w jaki został zaplanowany. Przed tytułowym bohaterem drży całe miasto. Na wieść o kontroli wszyscy zaczynają przypominać sobie swoje mniejsze i większe grzeszki: łapówki, pijaństwo……. Urzędnicy, a w szczególności naczelnik miasteczka, wiedzą, że aby pozytywnie przejść „wizytę kontrolną”, powinni zataić wszystkie przekręty. Kiedy nagle dowiadują się, że Rewizor jest już w mieście, rozpoczyna się szaleństwo pełne kłamstw i donosów. Świat bohaterów kręci się jak karuzela, zaś liczne próby zatrzymania działań maszyny spełzają na niczym. Karuzela nie wykonuje poleceń człowieka. Działa według własnych instrukcji i tylko według nich przerwie swoją pracę. Bohaterowie próbując zachować swój dotychczasowy styl życia, zamiatają pod dywan największe niedociągnięcia. Najwięksi przyjaciele donoszą na siebie nawzajem, często dodając od siebie wiele kłamstw, byleby mieć święty spokój. Nie dbają o poprawność dokonywanych czynów, nie biorą pod uwagę jakichkolwiek konsekwencji własnego zachowania. Najważniejsze staje się dla nich zobrazowanie, że oni i ich miasto działa bez zarzutów. Jest po prostu idealne. Nie są jednak świadomi i w zupełności nie biorą pod uwagę tego, że osoba, która podaje się za Rewizora jest zwykłym oszustem. Najśmieszniejsze, a zarazem tragiczne jest to, że oni sami nadają mu tę ważną funkcję. Dopasowali wypowiadane przez bohatera słowa do wymyślonych przez siebie wyobrażeń. Każda kolejna scena ukazywała, jak osnuci fałszem i obłudą ludzie zrobią wszystko, by zdobyć pieniądze, władzę, i posłuch u innych. Na jaw wychodzi prawdziwe oblicze każdej z postaci i ostają zdemaskowani obnażeni ze swego kłamstwa i udawanego życia. Strach przed prawdą pociąga ich do bezmyślnych działań, które w końcu prowadzą do upadku. Śmiejemy się z Gogolowskich bohaterów do rozpuku – choć w podświadomości wiemy, że w końcu to z samych siebie się śmiejemy. Przekaz w Rewizorze jest uniwersalny i myślę, że takim pozostanie. Sam spektakl warty polecenia, ale i do głębszego przemyślenia, a w końcu do ostatecznego wyciągnięcia wniosków. Zakończę jednak trochę bardziej optymistycznie, bo jak pisał Ignacy Krasicki: „I śmiech niekiedy może być nauką”.
Adam Lempart, uczeń kl.1 C

Iwona Poręba, nauczyciel języka polskiego